Szukaj Pokaż menu

Wesela w Rosji to nie takie zwykłe wesela VIII - błoto po kolana i ubaw po pachy

41 975  
153   15  
Wesela w Rosji rządzą się swoimi prawami. Widać, że kreatywności i spontaniczności nie brakuje, wszystko to podlane za dużą ilością wódeczki - na szczęście pozostaną fotografie...

Demotywatory CDLXXX - Madka dzwoni po karetkę dla bombelka

137 135  
450   276  
Ten tydzień upłynął pod znakiem protestów kobiet i oburzenia po zamknięciu cmentarzy na kilka godzin przed weekendem, w którym Polacy zwyczajowo udają się na groby.

Skiosku - czyli weseli i niezwykli klienci jednego z polskich kiosków XI - pożegnalny

97 396  
847   44  
Sambojka pisze: Niska, krępa, szpetny garb, a na szyi plastikowe korale wywalone na różowy sweterek. Niedziela jest, elegantka ma na sobie czarne rajstopy do beżowej spódnicy i czółenek w podobnym, bliżej nieokreślonym kolorze. Na oko po pięćdziesiątce, ale mogę się mylić.
- Dzień dobry, rajstopy pani ma?

- Dzień dobry, mam. Jaki rozmiar?
- Piątki.
Mierzę ją wzrokiem, dwójki by dały radę, chociaż nie wiem, czy wszerz, bo udo jak baleron, a stopy ciasno upchnięte w kościołowe obuwie. To są piątki? Nie wiedziałam.
- Największe jakie mam to czwórki.
- Dobrze, chyba się zmieszczę. Jakiś cielisty kolor, bo widzi pani, co na sobie mam. Do pani to doszłam z domu, ale się ludziom pokazywać - wstyd.
- Proszę: naturalne i beżowe. To które?
- Nie wiem. Może mi pani pokazać?
Otwieram opakowanie, wsuwam dłoń w materiał, lekko naciągam i czekam na werdykt. Najpierw jedne rajstopy, potem drugie. I cisza.
- Ja bym chciała je przymierzyć.
- Słucham? - mam nadzieję, że się przesłyszałam.
- Skąd mam wiedzieć, które mi będą pasowały? Mogę je zmierzyć u pani na zapleczu, nie potrzebuję przymierzalni.
- Proszę pani, nie mogę pani na to pozwolić. Ma pani raczej ten sam kolor skóry na rękach, co na nogach. Proszę naciągnąć materiał i się zdecydować.
- Jak tak, to ja podziękuję. Pójdę gdzie indziej.
Przypuszczam, że musiała w tych czarnych rajstopach przejść pół miasta, bo w niedzielę o tej porze wszystko jest zamknięte. Ciekawe, czy ktoś inny pozwolił jej przymierzyć?

* * * * *

Nie wiem, czemu te najzabawniejsze historie dotyczą prezerwatyw, domyślam się, że to się robi nudne, ale nic nie poradzę, że duch w narodzie nie ginie, za to chęć do pomnażania tego ducha drogą prokreacji już nie taka wielka.
Mam stałego klienta, który w okolicach piątku przychodzi celem sprawdzenia kuponów czwartkowego lotka i zakupu paczki prezerwatyw. To starszy pan, bardzo grzeczny, z wyglądu podobny do nikogo.
Dziś wszedł do kiosku dziarskim krokiem i podając mi kupon z lotka z uśmiechem powiedział:
- Poproszę dzisiaj dwie...
Nagle obrócił się za siebie, zaskoczony obecnością przyglądającej mu się dziewczynki, której najwyraźniej nie zauważył wchodząc, bo stała cichutko obok swojej mamy przeglądającej nowy numer "Grazi" (ludzie naprawdę mówią Grazia, jak potłuczone zdrobnienie od Grażyna, a nie z włoska, przez c). Spłoszony klient popatrzył na mnie i dokończył:
- ... paczki landrynek miętowych.
Wyszedł zaopatrzony w landrynki i wygrane 10 zł. Nie wrócił nawet po dłuższej chwili. Ciekawe, jak minął mu wieczór? Na pewno orzeźwiająco.

* * * * *

Weszły we dwie, bardzo podobne: córka w wersji granatowa czerń z blond odrostami, matka - tleniony blond z ciemnym odrostem poprzetykanym siwymi włosami. Ubrane drogo, ale... dziwnie, bo ja wiem, nie znam się. Z ich rozmowy dowiedziałam się, że uciekł im autobus, a że zimno, deszczowo, więc weszły, żeby wydać 50 zł na gazetki. Tylko 50, jak zastrzegła matka. Podczas gdy córka wertowała zawartość regału ze zmarszczonym czołem, matka wyjąwszy puszkę Pepsi z lodówki podeszła do kasy i uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Pani tu tak sama siedzi.
- Sama? Nie, co chwilę klienci przychodzą.
- Córka sobie nakupi u pani gazet za 50 zł.
- Aha - wyleciało mi z ust, no bo jakoś nic inteligentniejszego nie raczyło się pojawić w głowie.
- Bo widzi pani, córka dużo zarabia. Pani też by mogła, pani taka ładna.
Milczę, bo powolutku uruchamia mi się gdzieś z tyłu głowy czerwona lampka. Przeganiam ją machnięciem ręki, czyli poprawieniem włosów. A co! Komplement to komplement!
- Czasy mamy takie, że żadna praca nie hańbi, prawda?
Chciałabym kiwnąć głową, ale lampka skutecznie uniemożliwia jakikolwiek ruch, za to gdybym mogła, strzygłabym uszami jak koń.
- Córka się schyla. Wie, kiedy się schylić. Na początek... Tylu mężczyzn nie ma partnerki na wesele żeby pójść, pani wie, a tam, takiemu wypadnie z kieszeni, to się schyli. Czasem kilka razy wypadnie, w dobrym hotelu... To nie wstyd, ale praca, uczciwa. Ja bym mogła pani dać taki numer telefonu i...
- Nie, dziękuję - wypaliłam, zanim czerwona lampka eksplodowała błyskiem oczywistości.
Więcej się pani starsza nie odezwała. Jej schylająca się córka kupiła ''Uśmiech anioła'' i ''Claudię''.
- Zamierzałam wydać 50 zł, ale widzę, że tu nie ma ciekawych gazet, bo ja mam dobry gust i bywam wybredna, co zrobić.
I poszły. A ten komplement nie wydawał mi się już taki atrakcyjny. W czerwonej lampce trzeba wymienić żarówkę.

* * * * *

Minął rok z kawałkiem, od kiedy zaczęłam dorabiać w kiosku. Ile się w tym czasie o życiu dowiedziałam, to moje.
Chociaż nie skorzystałam z oferty "pracy" moich schylających się klientek, żegnam się z kioskiem w ostatnim dniu października. Uprzejmie proszę wszystkich życzliwych o trzymanie kciuków za moje nowe przygody w innym miejscu.
Dziękuję za wszelkie rotfle, lajki, okejki i komentarze.
847
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Demotywatory CDLXXX - Madka dzwoni po karetkę dla bombelka
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu 15 zawodów, które już nie istnieją
Przejdź do artykułu Miejska demolka ostatniego kowboja Ameryki
Przejdź do artykułu 12 faktów o pasie cnoty. Rzeczywistość była dość brutalna
Przejdź do artykułu Anegdoty z marszałkiem Piłsudskim w roli głównej
Przejdź do artykułu Oczekiwania kontra rzeczywistość VIII - największa profanacja pizzy
Przejdź do artykułu Starsza pani dostała radio i podziękowała listem z miażdżącą puentą
Przejdź do artykułu Liczniki i kokpity w samochodach, które wyprzedziły swoje czasy
Przejdź do artykułu Ich ostatnie zdjęcia - internauci dzielą się wspomnieniami o swoich zmarłych bliskich II
Przejdź do artykułu Autentyki z serwisu naprawy laptopów. Na pierwszy ogień - powody uszkodzenia...

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą